Emalia wraca do kuchni i na stół

Fot. Dane Deaner/Unsplash.com

Emalia, którą najlepiej kojarzymy z kuchni naszych mam i babć, w wielkim stylu wróciła na salony. Nic dziwnego, wyróżnia się nie tylko niecodziennym designem, ale przede wszystkim funkcjonalnością. W dodatku sprawdzi się także na nowoczesnych kuchenkach indukcyjnych!

Jak rozpoznasz emalię?

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że garnki emaliowane nie są w całości stworzone z emalii. Są po prostu pokryte emaliowaną powłoką. W środku znajduje się stal nierdzewna. Dlaczego więc na tym nie poprzestać? Tym, co wyróżnia garnki emaliowane, jest fakt, że w przeciwieństwie do garnków ze stali nierdzewnej, są one hipoalergiczne i nie wchodzą w reakcje z daniami, które w nich ugotujesz.

Genialnie sprawdzą się więc właśnie dla alergików, ale także dla najmłodszych i najstarszych. Dzieci i osoby starsze muszą bardziej dbać o stan spożywanych produktów ze względu na swoje zdrowie – pod tym względem garnki emaliowane będą strzałem w dziesiątkę.

Przede wszystkim – bezpieczne!

Zapewne zdążyłaś już wywnioskować, że największą zaletą emalii jest jej bezpieczeństwo. Oprócz właściwości hipoalergicznych wpływ na to ma ich skład. Nie zawierają one bowiem żadnych substancji, które mogłyby zaszkodzić swoją ingerencją żywności. Niezależnie od tego czy chodzi o jakość, smak czy zapach przygotowywanych potraw, z emalią masz pewność, że danie w żaden sposób nie zostanie zmienione. Nawet w przypadku tych kwaśnych!

Po drugie – oszczędność!

Nikogo nie dziwi, że te same garnki emaliowane macie w rodzinie już od kilkudziesięciu lat. Ciężko posądzić o podobną długowieczność większość nowoczesnego wyposażenia kuchennego. W dodatku nieprawdopodobny jest stosunek jakości do ceny emalii. W naprawdę dobrej cenie jesteś w stanie kupić komplet, który będzie Ci służył przez długie lata. To miłe odświeżenie po funkcjonalnym, jednak nietrwałym teflonie.

Po trzecie – odporność na temperatury!

Zdecydowaną zaletą emalii jest fakt, że w sposób równomierny rozprowadza ona ciepło po całej powierzchni garnka i to w błyskawicznym tempie. Równomiernie nagrzane produkty gwarantują, że o wiele rzadziej dojdzie do ich przypalenia. Co równie ważne, dzięki tej odporności możesz podgrzewać emalię do naprawdę wysokich temperatur. 

Kupując nowy garnek z emalii, zwróć uwagę na to, czy według producenta nadaje się on do piekarnika. Może Cię to zdziwić, ale spora ilość garnków emaliowych jest do tego przystosowana! 

Gdy mowa o odporności na temperatury, nie chodzi jedynie o te wysokie. Zdarzyło Ci się kiedyś uszkodzić garnek, wkładając wciąż ciepły do zimnej wody? Jeśli tak, na pewno ucieszy Cię wiadomość, że w przypadku emalii nie musisz się tym martwić. Jak najbardziej jest do tego przystosowana.

Po czwarte – idealne na indukcję!

Na większości garnków emaliowanych znajdziesz oznaczenie informujące o ich kompatybilności z płytami indukcyjnymi. Wynika to z materiału ich wykonania. Jak wspominaliśmy wcześniej, emalia to jedynie powłoka, którą są pokryte. W rzeczywistości wykonane są one ze stali węglowej i to jej właściwości ferromagnetyczne sprawiają, że są to sprawdzone naczynia na kuchenki indukcyjne.

Po piąte – ogrom wyboru!

Jeśli wciąż nie jesteś przekonana do garnków z emalii, na pewno zachęcający będzie fakt, że bez problemu znajdziesz taki, który spełni Twoje potrzeby. Niezależnie od tego, czy potrzebujesz wielkiego garnka, czy malutkiego rondelka, to właśnie spośród garnków emaliowanych powinnaś zacząć wybierać. Prawdopodobnie nie znajdziesz innego rodzaju garnków, który oferuje aż tyle różnorodnych kształtów i rozmiarów. Jest to nie tylko wygodne podczas gotowania, ale też przydatne, jeśli marzy Ci się kolekcja garnków dopasowanych do siebie.

Gabriela Matyszczak
Gabriela Matyszczak
Chociaż ceni sobie klasyki, z przyjemnością śledzi najnowsze trendy w modzie. Nie boi się eksperymentować, ale równie chętnie sięga po sprawdzone triki w branży beauty. Interesuje się tym, co słychać w świecie modelingu i co sezon namiętnie ogląda wybiegi największych domów mody.

Powiązane posty

Napisz komentarz

Ohmadame