Jakie zabiegi warto sobie zafundować po 50. roku życia?

engin akyurt/unsplash.com

Skóra wraz z wiekiem wiotczeje, pojawiają się zmarszczki i inne mankamenty. Potrzebuje więc specjalistycznej pielęgnacji.  W jakie zabiegi warto zainwestować po 50. roku życia?

Czas płynie nieubłaganie. Nasz wygląd się zmienia, skóra traci jędrność, pojawiają się zmarszczki, przebarwienia itp. Cera 50-latki ma zupełnie inne wymagania niż cera kobiet po 30-tce. Jakie zabiegi warto więc zafundować sobie, by nieco oszukać czas i na dłużej zachować młody wygląd? 

Mezoterapia igłowa lub bezigłowa

Jednym z popularniejszych zabiegów, który idealnie sprawdzi się dla pań 50+, jest mezoterapia. Zabieg ten poprawia kontur twarzy, uelastycznia skórę i sprawia, że zmarszczki są mniej widoczne. Do tego pozwala pozbyć się blizn oraz zmian potrądzikowych.

Czym jest mezoterapia? Zabieg ten to nic innego, jak aplikowanie na skórę twarzy, szyi i dekoltu kwasu hialuronowego oraz witamin, soli mineralnych, krzemionki organicznej czy aminokwasów. Wyróżnia się mezoterapię igłową (substancje czynne podaje się przy użyciu igły) oraz bezigłową (stosuje się metodę elektroporacji). 

W przypadku dojrzałej cery dla naprawdę dobrych efektów konieczne jest wykonanie kilku serii zabiegów – od 5 do 10. Ich ilość uzależniona jest od kondycji skóry, którą ocenia specjalista w gabinecie medycyny estetycznej. Systematycznie wykonywany zabieg pozwala uniknąć bądź opóźnić konieczność wykonania bardziej inwazyjnych zabiegów u chirurga plastycznego. Zabieg trwa tylko 15–30 minut. Jedna wizyta to koszt około 400-500 zł. 

Pelleve

Dużym zainteresowaniem wśród dojrzałych pań cieszy się zabieg Pelleve, który daje bardzo naturalny efekt. Skóra twarzy, szyi, dekoltu, wewnętrznej części ramion, ud, pośladków, brzucha czy piersi jest wyraźnie jędrniejsza. Polega na tym, że skóra jest chłodzona specjalnym żelem zamrażającym, a z kolei tkanki podskórne są ogrzewane falami radiowymi. To sprawia, że napinają się włókna kolagenowe, dzięki czemu zmarszczki zostają wygładzone, a skóra jest napięta i jędrna.

Pelleve to doskonała propozycja dla pań, które chcą się pozbyć, np. zmarszczek wokół oczu i ust, obwisłego podbródka czy fałdów nosowo-wargowych. Warto jednak wiedzieć, że efekty utrzymują się średnio od 8 do 14 miesięcy. Koszt jednorazowej wizyty (która trwa około godziny) wynosi ok. 1500-1700 zł. 

Lipogems

Lipogems to zabieg polecany osobom o dojrzałej cerze, które mają ubytek tkanki tłuszczowej, przez co skóra jest wiotka, a zmarszczki dość widoczne. Zabieg ten można uznać za naturalny wypełniacz komórkami macierzystymi. Komórki te uzyskuje się z tkanki tłuszczowej kobiety (z okolic brzucha lub ud) i aplikuje się je w miejsca, gdzie ich brakuje. Dzięki temu skóra się regeneruje, staje się jędrniejsza i zauważalnie młodsza – nawet o kilkanaście lat. Już kilka godzin po zabiegu można opuścić klinikę medycyny estetycznej. Efekt jest niesamowity i pojawia się od razu, ale i cena Lipogems jest dość wysoka – około 6-8 tys. zł. 

Osocze bogatopłytkowe

Kolejnym zabiegiem idealnym dla pań po 50. roku życia jest terapia osoczem bogatopłytkowym, którą nazywa się również wampirzym liftingiem. To też doskonały zabieg dla kobiet, które mają alergię na preparaty chemiczne lub wolą naturalne specyfiki. Zabieg ten polega bowiem na pobraniu krwi pacjentki. Następnie wlewa się ją do specjalnego urządzenia, gdzie dochodzi do oddzielenia od osocza leukocytów i erytrocytów. Później osocze wstrzykuje się w wybrane partie twarzy. Dzięki temu cera staje się zauważalnie odżywiona, napięta, a zmarszczki są płytsze (lub znikają całkowicie). Koloryt skóry zostaje wyrównany.

Czy zabieg jest bolesny? Nie. Większość klinik stosuje krem znieczulający, aby zwiększyć komfort swoich pacjentek. Rzadziej używa się znieczulenia dentystycznego.

Zabieg trwa około godziny. Można po nim zauważyć wrażliwość na ból, lekkie zasinienie czy opuchnięcie, które mija po kilku dniach. Ceny terapii osoczem bogatopłytkowym zaczynają się od 400 zł. Eksperci zalecają wykonanie 2-3 zabiegów.

Zdjęcie główne:engin akyurt/unsplash.com

Justyna Fiedoruk
Justyna Fiedoruk
Dziennikarka i copywriter z wieloletnim doświadczeniem. Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie w Białymstoku i Podyplomowych Studiów Laboratorium Reportażu na Uniwersytecie Warszawskim. Pisanie jest nie tyko jej sposobem na życie, ale i największą pasją. Interesuje się modą i wszystkim co z nią związane. Oprócz tego jest miłośniczką kulinariów i podróży.

Powiązane posty

Napisz komentarz

Ohmadame